Czwarte (w tym drugie "morskie") wakacje Bartusia.
Tym razem zaopatrzeni w kilka sztuk sprzętu pływającego (płetwy, koło, materac, ponton i nadmuchiwany krokodyl), latawiec oraz nawigację GPS (zwaną inaczej blondynką) postanowiliśmy spędzić je nad morzem w Świnoujściu. Jest tu przepiękna, szeroka plaża, w samym mieście jest wiele atrakcyjnych miejsc do obejrzenia i zwiedzenia - chociażby port, najwyższa w Polsce latarnia morska i promy pływające pomiędzy wyspami Wolin i Uznam, a niedaleko znajduje się Woliński Park Narodowy. Ponadto, korzystając z tego że jesteśmy już w strefie Schengen, zaplanowaliśmy także obejrzenie części Pomorza leżącegu u naszych zachodnich sąsiadów. Oto nasze zachodniopomorskie przygody.
Łódź, 2 sierpnia 2008 r.
Nasz pierwszy dzień w Świnoujściu. Zwiedzamy port i oglądamy cumujące statki. To pływadło które widać za nami to chyba dawna jednostka wojskowa.
Przystań jachtowa. Podobne żaglówki oglądałem trzy lata temu w Łebie, ale teraz mogę już na ich temat fachowo podyskutować.
Najwięcej jest tutaj oczywiście jednostek polskich, ale dziś w Świnoujściu cumują także łódki gości z Niemiec, Szwecji i Danii.
Taki poler mógłby chyba utrzymać w miejscu nawet największy liniowiec transatlantycki - Queen Mary II.
Minęliśmy dwa wielkie, pływające dźwigi a później (jak widać) kierunki zwiedzania mój i rodziców dość radykalnie i gwałtownie się rozeszły :)
Ja i mama w towarzystwie brodatego Neptuna. Ten na szczęście wygląda raczej dobrotliwie...
I jeszcze jedna tutejsza atrakcja - latem 2008 roku kończąca się na samej granicy. Kolejka UBB jeżdżąca z Ahlbeck do Stralsundu. Za kilka dni pojedziemy nią aż do Seebad Heringsdorf.
Czwarte wakacje Bartusia - strona 1 z 13.
Wszystkie strony tego serwisu najlepiej oglądać za pomocą przeglądarki IE od wersji 5.0 wzwyż w rozdzielczości co najmniej 1024*768.